Złocenie na pulment – druga próba

Postanowiłam znów wykonać złocenie na pulment. Próba wcześniejsza okazała się być nieudaną, chociaż ikona powstała. Pozostałe złoto wygląda na ikonie całkiem ciekawie i bardzo lubię tę ikonkę.

Mandylion
Jezus Chrystus

Złocenie tym razem poszło mi lepiej. Niewielka w wymiarach ikona Archanioła Gabriela, gdzie złocony będzie tylko nimb, a wykonanie tego zajęło mi kilka godzin! Nie jest to łatwa technika, muszę przyznać, udało mi się jednak na tyle, że złoto nie odpadło i dało się wypolerować. To już jest sukces w porównaniu z pierwszym razem oczywiście.

Do złocenia wykorzystałam gotowy pulment firmy Maimeri. Pulment przez cały czas pracy trzymałam w kąpieli z ciepłą wodą. Pod wpływem ciepła staje się płynny i łatwo się nakłada. Rozprowadza się go bardzo cieniutkimi warstwami, tak jak pigmentem. Następnie po wyschnięciu należy go idealnie wygładzić drobnym papierem ściernym i wypolerować. Muszę przyznać, że ta niepozorna glinka tworzy niezwykle zwartą i twardą powierzchnię.

Praca jest trudna, należy uważać aby nie przetrzeć powierzchni pulmentu oraz zwracać uwagę na to, aby powierzchnia pulmentu oraz pozostała część przeznaczona do pisania stanowiły jednolitą gładką powierzchnię.

W efekcie złocenie udane, ale nie idealne. Przyznaję, że mogłam więcej czasu poświęcić na szlifowanie i polerowanie powierzchni.

 

Następnym razem muszę się bardziej postarać. Myślę też o zakupie innego środka do wykonania pozłoty na wysoki połysk. Mam na myśli instakol, który jest podobno wygodniejszy do zastosowania.

Postaram się też napisać o tym jak mi poszło, podobno do trzech razy sztuka, mam nadzieję…


 

Reklamy